link
facebook login BAYADERKA

niedziela, 19 lutego 2017

O urodzinach bloga i o wdziecznosci



W polowie miesiaca blog skonczyl szesc lat. O kurcze, pomyslec mozna, tak szybko to zlecialo. Nie zapomne tego uczucia podniecenia na mysl o pierwszym poscie, przepisie, aranzacji. A to byl  zwykly sernik na zimno. Pamietam, jak dlugo szukalam materialu, na ktorym mial stac talerz z ciastem. Nie zapomne liczby zdjec, jaka zrobilam tamtego dnia, w roznych mozliwych ujeciach.
 Dzis usmiecham sie sama do siebie, myslac o tym, jak bardzo chcialam, aby zdjecia byly estetyczne, profesjonalne, ladnie zaaranzowane. Teraz jest inaczej.

Dzisiaj podchodze do bloga jako do mojej przestrzeni w sieci. Dzisiaj jestem tez inna osoba.
Bayaderka to nadal blog kulinarny, ale nie tylko.
Kiedy szesc lat temu zakladalam blog, bardzo chcialam, aby na stronie pojawialy sie tylko I wylacznie przepisy, i ewentualnie krotkie notki poprzedzajace przepis. Prywatnie tez, szesc lat temu tez moja mlodsza corka miala niespelna rok i dopiero zaczynala chodzic, a starsza powoli wkraczala w wiek przedszkolny. Przez wspomniane juz szesc lat wydarzylo sie szalenie duzo. Mialo to tez niemaly wplyw na to, jak wyglada dzis blog.
Przede wszystkim  Bayaderka to moje miejsce, do ktorego lubie wracac, lubie tu przebywac, dzielic sie z Czytelnikiem tym, co dla mnie wazne. Tutaj moge dac upust mojej wiekszej - mniejszej tworczosci kulinarnej, tutaj moge sie rozpisac na temat zdrowej zywnosci, tutaj moge tez sie rozpisac na temat biegania, dzieci, milosci, szczescia, zycia po prostu.

Chcialabym dzisiaj Wam podziekowac, za to ze jestescie, niektorzy juz od dawna, niektorzy sa tutaj przez chwile. Cieszy mnie kazdy e-mail i kazda wiadomosc od Czytelnika, bo to powoduje, ze jeszcze bardziej chce mi sie tutaj wracac, bo jest po co, bo jest dla kogo.
Zawsze wierzylam w to, ze bloga, czy to modowego, czy tez kulinarnego, tworzy nie tylko autor, ale wspoltworza go Czytelnicy, ktorzy swa obecnoscia, slowem, listem, zapytaniem nadaja mu ksztaltu, a czasem odpowiedniego kierunku. Dzisiaj mowie dziekuje z glebi serca. Za Wasze dobre slowa, za cierpliwosc, za to ze jestescie.


Mini- sernik na zimno z mascarpone

na spod:
140 g ciasteczek typu digestive
40 g masla zimnego
3 lyzki nutelli


na mase:
250 g serka wloskiego mascarpone
4 lyzki Baileysa albo podobnego alkoholu
galaretka brzoskwiniowa


dodatkowo:
1/2 puszki brzoskwin w syropie
kilka jagod (opcjonalnie)

Ciasteczka rozdrabniamy na piasek i laczymy z maslem i nutella. Nastepnie wykladamy nimi spod okraglej formy o srednicy 18-22 cm.
W misce laczymy za pomoca miksera serek mascarpone, alkohol. Wstawiamy mase do lodowki.
Do oddzielnej miski wsypujemy galaretke brzoskwiniowa i zalewamy 250 ml goracej wody, nastepnie mieszamy energicznie do jednolitego plynu, odstawiamy do wystudzenia, ale nie pozwalamy galaretce sie stezec.
Jak tylko galaretka wystudzi sie calkowicie, wlewamy ja do masy serowej i delikatnie mieszamy. Nastepnie wstawiamy miske z masa do lodowki na okolo 30 minut.
Schlodzona mase wykladamy na spod ciasteczkowy, wyrownujemy wierzch szpatulka.
Wstawiamy ciasto do lodowki do stezenia.
Owoce odsaczamy z syropu i wykladamy je na wierzch ciasta tuz przed podaniem.









 

czwartek, 16 lutego 2017

Niekulinarnie. O milosci kobiety do mezczyzny.




Mamy miesiac luty, a w internecie roi sie od wpisow na temat relacji mezczyzna-kobieta.
Sama mialam okazje ostatnio wpasc na kilka postow. Niektore z nich byly napisane jezykiem tak mocnym i wulgarnym, ze uciekla mi cala tresc. Niestety.
Mezczyzni i kobiety to temat bardzo popularny wsrod obu plci. Kobiety szukaja odpowiedzi na swe rozterki, podobnie mezczyzn zastanawia jak to naprawde jest z tymi kobietami.

Nie wiem jak kocha mezczyzna. Ale wiem jak kocha kobieta. I o tym bedzie dzisiejszy post. Subiektywnie, i na temat.

Wiadomo ze jak na czlowieka spada milosc, wszystko przewraca sie do gory nogami, bo milosc to jedna z tych rzeczy, ktorych nie mozna zaplanowac. Ona po prostu trafia sie i jest. I trwa albo i nie.
Jak kocha kobieta?
Kiedy kobieta kocha, kocha cala soba. Nie rozgranicza siebie, swej codziennosci, nie rachuje czy cos jej sie oplaca zrobic dla ukochanego. Ona jest dla niego, cala soba. Nie ma w tym nic dziwnego, bo relacje miedzyludzkie, a zwlaszcza na poziomie mezczyzna- kobieta sa esencja zycia kobiety. Nie ma tak naprawde dla niej nic wazniejszego w zyciu jak milosc. Dlatego kobietom (a przynajmniej ich wiekszosci) zdecydowanie jest latwiej przyjac dar macierzynstwa i otoczyc malenstwo odpowiednia opieka i troska. Oczywiscie istnieja na swiecie kobiety, ktore beda sie zaklinac, ze to nieprawda, ze sa milosc, predzej czy pozniej, jest nietrwala i wylatuje kominem itp. Tak, owszem niepelegnowana milosc wychodzi frontowymi drzwiami, bez pytania o zgode ;)

Jestem osoba raczej rozsadna, aczkolwiek ciekawa zycia, ludzi, zatem z srednim potencjalem do szalonych pomyslow, ale ten nie dominuje mojej codziennosci, bo to tylko jeden z odcieni mojego wnetrza.
Kiedy jednak kobieta (najbardziej rozsadna z mozliwych) odkrywa nowa milosc, chocby byla najbardziej logiczna istota na swiecie, towarzyszyc jej dzialaniom bedzie wielokrotnie brak logiki.
Pojawi sie ta cudowna, mlodziencza spontanicznosc. Bedzie piekla ciasto kruche z jablkami nakryte wycietymi serduszkami, bedzie sie sama sie do siebie usmiechac, szukac piekna w muzyce, sztuce i codziennosci, bo takich skrzydel nadaje kobiecie mezczyzna, ktory ja kocha.

Co moze zabijac milosc kobiety?
Wizja odrzucenia, po prostu. I nie tylko tego fizycznego, odrzucenie moze przeciez roznie rozumiec, m.in. przez uzaleznienia.
Jezeli kobieta zostanie odrzucona, to powoduje nieodwracalne zmiany w mysleniu i postrzeganiu swiata, zostawia mocna ryse na dynamice kolejnych relacji.
Stad tez tak wiele kobiet, ktore uciekaja od relacji, a rzucaja sie w wir pracy, hobby, samorealizacji.

Kobieta sama z siebie natury jest istota stworzona do kochania, po prostu.




 

czwartek, 2 lutego 2017

(Niecodzienna) owsianka na wodzie z owocami


''Zebys sie tylko nie rozchorowala od tego biegania w deszczu''.
Slyszalam to kilka razy ostatnio. No i sie stalo. Rozchorowalam sie. Zeby tylko raz!
Ostatnio mnie cos dopadlo po zawodach, jakis dziwny stan ogarnal mnie, bo nic nie moglam przelknac, a teraz to juz tylko angina i zapalenie ucha.
I tak sobie siedze w domku, chociaz ciezko mi to wychodzi, bo az mnie nosi, i mysli juz rozne przeszly mi przez glowe. 
Dzis jest czas na przytulanie kotek, zrobienie szarlotki na kruchym ciescie, kilka zdjec, nadrobienie zaleglosci muzycznych, ksiazkowych, telefon do tych osob, do ktorych nie dzwonilo sie juz wieki. I szczerze, jest ok. Choc do pracy wracam jutro juz. 
Zdecydowanie innym tempem mija dzien kiedy jest sie chorym.
Dzisiaj jest niecodzienne. Znalazlam czas na ugotowanie owsianki, ktorej nigdy nie jadam, nie dlatego ze nie lubie. Ugotowalam ja na wodzie, bo tak smakuje mi bardziej, podalam z owocami i nasionami chia i odrobina cynamonu.

Owsianka na wodzie z cynamonem i owocami
na dwie srednie porcje

ok. 8-10 lyzek blyskawicznych platkow owsianych
lyzka oleju kokosowego
ok. 350- 400 ml wody
lyzeczka cynamonu
2 lyzki miodu

do podania:
nasiona chia
owoce: jablko, gruszka, kiwi, opcjonalnie pokrojony banan

Przygotowanie:
Wode zagotowujemy i wsypujemy platki owsiane, co jakis czas mieszamy, aby sie nie przypalily i nie skleily. Gotujace sie platki mozna osolic lekko. Po 10 minutach garnek zestawiamy, wrzucamy do goracej owsianki olej kokosowy, miod, cynamon. Skladniki energicznie laczymy.
Owsianke podajemy goraca. Wlewamy ja na talerz, obok nakladamy pokrojone w plasterki owoce, na koncu posypujemy calosc nasionami chia.
 

środa, 1 lutego 2017

O czekaniu. Prosta salatka z kasza jaglana. Pyszna!


Im blizej do wiosny, tym lzej mi sie robi na sercu i ogarnia mnie blogie poczucie, ze mam w zyciu ogromnego farta.
Mimo ze wieczory zimowe maja w sobie pewna magie, bo mozna rozmawiac godzinami przy kubku herbaty, grac na pianinie i szukac inspiracji, czekam na kolejny miesiac. Odliczam dni do wiosny.
Czekam na zapach marcowego powietrza, na kanapki z rzezucha, i na moje dluzsze wybiegania, bo przy tym mroznym, wilgotnym angielskim powietrzu nielatwo jest trenowac.
Czekam tez na moj pierwszy polmaraton. Pelna nadziei, ze doswiadcze tez tego. Jaka to bedzie wielka radosc!


Salatka z kasza jaglana i cieciorka

puszka ugotowanej cieciorki (ok. 270 g)
rukola ok. 60 g
4 jajka rozmiar M
2 woreczki kaszy jaglanej *
woda
chutney z mango, opcjonalnie
pieprz swiezo zmielony
szklanka jarmuzu
szklanka posiekanych pieczarek
lyzka oleju kokosowego

na sos:
2 lyzki miodu
1,5 lyzki souk z cytryny
szczypta przyprawy garam masala

Przygotowanie
1. Pieczarki posiekane wrzucamy na rozpuszczony olej i podsmazamy z odrobina pieprzu. Nastepnie wrzucamy swiezy jarmuz i dusimy pod przykryciem 2 minuty. Dolewamy wody i pozwalamy warzywom sie dusic przez kolejne 7 minut.
2. W osobnym garnku gotujemy kasze jaglana do miekkosci *Po ugotowaniu studzimy.
3. Pieczarki, jarmuz i odcedzona ugotowana cieciorke laczymy razem w duzej misce. Doprawiamy przyprawami.  Dodajemy ugotowana i przestudzona kasze jaglana. Miod laczymy widelcem z sokiem z cytryny i garam masala. Wlewamy do salatki, mieszamy.
4. Na pol godziny przed podaniem gotujemy wode w garnku. Do wrzacej wody wkladamy jajka i gotujemy przez 4 minuty.
5. Podajemy salatka z rukola, chutney z mango (opcjonalnie) i ugotowanymi przepolowionymi jajkami.

* kaszy nie gotujemy w woreczku, tak jest zdrowiej, za uwage dziekuje Zieleninie :-)


 

piątek, 30 grudnia 2016

Sernik z biala czekolada i zurawina

Na koniec roku postanowilam przygotowac sernik z biala czekolada i dla kontrastu, dodalam do niego zurawiny. Polaczenie bardzo udane. Sprobujcie!

A tak podsumowujac rok 2016, uwazam go za szczegolnie udany i pogodny :-) i wiaze z nim wiele dobrych wspomnien. Bywaly momenty, ze konca pracy i zadan nie bylo widac, lecz mimo to usmiecham sie patrzac wstecz.

Jako ze do Nowego Roku coraz blizej, pragne Wam, Drodzy Czytelnicy, zlozyc zyczenia, aby Rok 2017 przyniosl duzo dobrych chwil, cieplych wspomnien i ciekawych doswiadczen.
Jak zawsze, dziekuje, ze jestescie i tutaj zagladacie!


Agnieszka :)




Sernik z zurawina i czekolada


składniki na formę o średnicy 25 cm

na spód:

180 g ciastek typu digestive

30 g masła

 

500 g serka kremowego typu Philadelphia

500 g sera mascarpone

200  g białej czekolady  

4 jajka

100 ml śmietany

3 łyzki mąki ziemniaczanej

400 g świeżej żurawiny

300 ml wody

4 łyżki mąki ziemniaczanej

120 g cukru

 Dno okrągłej formy do sernika wykładamy kawałkiem papieru do pieczenia tak, aby jego niewielka część wychodziła poza formę. Zamykamy obręcz. Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni Celsjusza.
Ciasteczka wrzucamy do wysokiego dużego naczynia i miksujemy na piasek, np. za pomocą blendera. Łączymy z masłem i taką masą wykładamy spód formy do sernika.
Do garnka wrzucamy świeżą żurawinę, zalewamy wodę i gotujemy ąż owoce popękają. Odsączamy na sitku, aby otrzymać sok. Owoce odciśnięte wyrzucamy. Sok wlewamy do garnka średnich rozmiarów, wsypujemy cukier i gotujemy przez 3 minuty aż cukier się rozpuści. W kubku rozprowadzamy mąkę z 50 ml wody tak, aby nie pozostały grudki.


Wlewamy mąkę do gotującego się soku żurawinowego, cały czas mieszając, aż powstanie gęsty kisiel. Garnek zestawiamy z ognia i studzimy.

Sernik przeciskamy przez praskę dwa razy albo miksujemy na gładko za pomocą blendera- żyrafy. Czekoladę łamiemy w kosteczkę, wkładamy do mniejszego garnka i zalewamy słodką śmietanką kremową. Rozpuszczamy w kąpieli wodnej i taką gładką rozpuszczoną czekoladę odstawiamy do wystudzenia. Do masy serowej wlewamy przestudzoną czekoladę. Mieszamy łyżką. Wsypujemy mąkę i miksujemy. Wbijamy po jednym jajku i miksujemy krótko.
Masę serową dzielimy na dwie części. Jedną część wlewamy na dno pokryte pokruszonymi ciastkami. Drugą część łączymy z kisielem i dodajemy łyżkę mąki. Formę wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 30 minut. Następnie formę wyjmujemy i wylewamy na wierzch powoli żurawinową masę serową. Na samym wierzchu wykładamy kisiel żurawinowy, około 5-6 łyżek. Wstawiamy formę ponownie do piekarnika i pieczemy przez 55 minut aż wierzch sernika będzie ścięty. Po upieczeniu studzimy sernik w formie przez całą noc.
 


 

czwartek, 15 grudnia 2016

Kulebiak

Kulebiak to jedno z tych dan, ktore kojarze ze swietami Bozego Narodzenia w domu rodzinnym. Mama kiedys natknela sie na przepis dan polsko-rosyjskich, wtedy jeszcze kiedy w domu posiadano zaledwie kilka ksiazek kulinarnych, a byly one wydawane bez fotografii i ilustracji. Mogly to byc wczesne poczatki lat dziewiecdziesiatych. Pamietam, ze obok kulebiaka na stole pojawila sie tez kutia i makowki. Do kutii w domu juz nie wracano, natomiast do samego kulebiaka i makowek - regularnie co roku. To taka czesc tradycji w naszym domu w Wielkopolsce, aby miedzy innymi te dwa dania pojawily sie na stole wigilijnym. Kulebiak to ciasto drozdzowe obficie nadziane kapusta kiszona z grzybami. Podawany jest zwykle na cieplo w dniu Wigilii.



Kulebiak

składniki na jeden duży kulebiak albo trzy małe

 
na farsz:

300 g kiszonej kapusty, posiekanej

300 g duszonych pieczarek, około 750 g waga przed duszeniem

 

na rozczyn

10 g świeżych drożdży

1 łyżka cukru

50 g mąki pszennej chlebowej

65 g wody letniej

 


na ciasto właściwe:
cały rozczyn
280 g mąki pszennej chlebowej + ok. pół szklanki do podsypania stolnicy
20 g miękkiego
170 ml wody
łyżeczka soli
mak i sezam, do posypania
rozkłócone żółtko
Dzień przed pieczeniem przygotowujemy farsz. Na rozgrzaną patelnię wykładamy posiekaną kapustę kiszoną i dusimy ąż  zmięknie całkowicie, około 40 minut. Łączymy miękką kapustę z duszonymi pieczarkami. Dusimy razem przez około kwadrans, dodając minimalną ilość wody, jeżeli farsz zacznie przywierać do patelni. Doprawiamy do smaku pieprzem i solą.
Przygotowujemy ciasto . Drożdże pokruszone w kubku zasypujemy cukrem i odstawiamy do spienienia na 10 minut. Następnie łączymy z mąką, wodą tak, aby rozczyn osiągnął konsystencję gęstej, kwaśnej śmietany. Odstawiamy rozczyn pod przykryciem w ciepłe, nieprzewiewne miejsce na około kwadrans aż zacznie pracować. Aktywny rozczyn wlewamy do misy miksera, łączymy z wodą i stopniowo dodajemy mąkę. Wyrabiamy ciasto przez około 10 minut ręką albo 5 minut mikserem. Na końcu dodajemy sól i oliwę. Wyrabiamy kolejne 2 minuty mikserem, 4 minuty-ręką. Formujemy ciasto w kulę, wkładamy misy lekko natłuszczonej, tę przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy do wyrastania na 45-60 minut w ciepłe i nieprzewiewne miejsce. Jak tylko ciasto podwoi swą objętość, wykladamy je na stolnicę podsypaną niewielką ilością mąki. Ciasto rozciągamy, składamy, formujemy w kule i powtarzamy tę serię czynności około trzy razy. Następnie dzielimy ciasto na trzy części, jeżeli chcemy uformować mniejsze kulebiaki. Każdą cześć rozwałkowujemy na płaski placek wielkości 20 cm na 10 cm.  Na środku każdego placka wykładamy doprawiony i ostudzony
farsz, rozprowadzamy równomiernie i zwijamy w roladę w taki sposób, aby nadzienie nie wydostało się na zewnatrz podczas pieczenia. Każdy zwinięty kulebiak wykładamy na formę ,zachowując większe odstępy,  smarujemy rozkłóconym żółtkiem i posypujemy makiem niebieskiem i sezamem. Każdy kulebiak zwijamy w kawałek pergaminu, aby nadzienie nie wydostało się na zewnątrz. Następnie odstawiamy do napuszenia na 25 minut. Piekarnik nagrzewamy do temp. 190 stopni  Celsjusza. Formę z napuszonymi kulebiakami wstawiamy na środkową półkę i pieczemy 35-40 minut na złocisto-brązowy kolor.
 
 
 
 

niedziela, 6 listopada 2016

Bulki pretzlowe z pieczarkami i duza iloscia sera!


Zaczal sie listopad i chyba z tego zimna moj apetyt mnie zaskakuje. Jest pieknie, ale zimno i ja- nie lubimy sie zbytnio ;) Moglabym, zwlaszcza po przebieganiu, zjesc doslownie wszystko, a na pewno z dzika przyjemnoscia siegam po cieple drozdzowe bulki z duza iloscia sera. Bulki pretzlowe, bajgle to ostatnio moje klimaty. A polaczenie pretlowej buly z duza iloscia sera i z pieczarkami uwazam za szczegolnie udane! Dlatego dziele sie dzisiaj przepisem.
A tak poza tematem gotowania- zamieszkaly z nami dwie malenkie kotki- Fluffy i Milly :) :)
 
 
Bułki z pieczarkami, serem i cebulką

 
Na nadzienie:

250 g duszonych pieczarek osolonych i doprawionych

100 g serka kremowego Philadelphia

40 g sera żółtego

2 łyżki posiekanej pietruszki

bułki pretzlowe 7 sztuk

składniki na bułki:

na rozczyn:

15 g sw. drożdży

80-100 ml wody o temperaturze pokojowej

1 łyżeczka cukru

60 g mąki pszennej chlebowej

 

na ciasto właściwe:

cały rozczyn

70 ml letniej wody

2 jajka, średniej wielkości

400-420 g mąki pszennej chlebowej

szczypta soli

55 g rozpuszczonego, przestudzonego masła

 

dodatkowo:

400 ml wody

10 g sody oczyszczonej

sól w płatkach, do posypania

 

Świeże drożdże kruszymy, zasypujemy cukrem i odstawiamy na około kwadrans. Spienione drożdże łączymy z wodą, mąką tak, aby otrzymać rozczyn o konsystencji kwaśnej śmietany. Nakrywamy naczynie z rozczynem i odstawiamy w ciepłe, nieprzewiewne miejsce na około 15 minut. Pracujący czyli bąbelkujący rozczyn łączymy z letnią wodą, solą i rozkłoconymi jajkami. Wyrabiamy ciasto przez kilka minut,  stopniowo dodając mąkę. Pod koniec wyrabiania dodajemy masło i wyrabiamy 2-3 minuty dłużej. Ciasto powinno być spójne, jednolite i elastyczne.  Ciasto składamy w kule, umieszczamy w lekko naoliwionej misie i pod przykryciem odstawiamy do wyrośnięcia na 45- 60 minut.
Po czym wykładamy ciasto na stolnice, dłonie zwilżamy olejem albo oprószamy mąką/ Odrywamy po kawałku ciasta wielkości mandarynki i formujemy bułki. Każdą bułkę wykładamy na formę do pieczenia i odstawiamy do napuszenia na 30 minut. 

Do garnka wlewamy wodę zimną, łączymy z sodą. Garnek umieszczamy nad średnim płomieniem i zagotowujemy. Do gotującej się wody powoli wkładamy napuszoną bułkę, gotujemy z każdej strony po jednej minucie. Bułki ugotowane w wodzie wykładamy ostrożnie na formę do pieczenia i posypujemy odrobiną soli w płatkach.  Pieczemy w temperaturze 190 stopni,  przez 15-20 minut aż nabiorą brązowego koloru. Wykladamy upieczone bułki na kratkę do wystudzenia.
 
 
Upieczone bułki nacinamy na środku wzdłuż. Przygotowujemy nadzienie.
Pieczarki pokrojone w plasterki wrzucamy na rozgrzany tłuszcz na patelni, solimy i dusimy około 20 minut. Odsączamy grzyby  z soku i odstawiamy na talerzu. Serek kremowy łączymy z posiekaną pietruszką.  Do nacięcia nakładamy serka, odrobinę duszonych pieczarek, posypujemy to serem żółtym i zapiekamy bułki w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez 6-8 minut aż ser się rozpuści. Podajemy gorące.
 
 
 
 

 

poniedziałek, 17 października 2016

Bieganie - moja wielka przygoda

Moje pierwsze zawody na 10 km- Thames Path Challenge- przeogromna dawka adrenaliny I endorphin! :) :) :)
 
 

Battersea Park 10k 8.10.2016
 
 
O tym, ze uwielbiam biegac, wspominalam juz kilka razy.
Ale moze od poczatku. Pierwszy raz zaczelam biegac jak mialam 21 lat czyli przed urodzeniem corek. To byly juz biegi dystansowe (12- 13 km trzy - cztery razy w tygodniu), ale nic powaznego sie nie szykowalo. Bieganie na tamten czas (2004 r.) bylo raczej moim dodatkiem do studiow, lekcji na skrzypcach I oczywiscie, pracy na pelen etat.
Na powaznie biegam od maja i mam za soba dwa wydarzenia tak ja widac na zdjeciach wyzej. Ale to nie o tym dzisiaj chcialam Wam pisac. Choc moze sie pochwale, ze mialam okazje brac udzial w zawodach na 10 km dwukrotnie - w Londynie (8.10.2016) na samym poludniu w pieknym Battersea Park, i ponad miesiac temu w cudownym miejscu, Henley upon Thames.
 
Dlaczego biegam i co mi to daje? Powodow znalazlabym co najmniej z dziesiec.
Przede wszystkim to moja odskocznia od szalenie zapracowanej codziennosci, kiedy to na tydzien pracuje okolo 60-65 h. Ponadto to moja wielka pasja. Bieganie ma sobie cos magicznego, bo juz po kilku dwoch- trzech kilometrach nogi niosa nas same. Poprzez ten wlasnie sport odkrywam, ze cialo ludzkie ma przeogromne mozliwosci, wlasciwie nie tylko cialo, ale myslenie czlowieka, bo w koncu z nas wyplywa komunikat: Mozesz wiecej, szybciej!
Dzieki bieganiu poznaje na nowo siebie. I jest to bardzo ciekawy proces. Przebiegania regularne pomagaja wyregulowac wiele spraw zdrowotnych: bezsennosc, usprawniaja metabolizm, pomagaja nam oczyscic organizm z toksyn. A poza tym, co naj- najwazniejsze: dostarczaja ogrom pozytywnej energii, ktora mozna zarazac! :) Ja przyznaje, ze jestem powaznie uzalezniona od endorfin i bez biegania juz sobie codziennosci nie wyobrazam. Zachecam do przebiegan, zwlaszcza w taki piekny czas, jak jesien :-)
 
 
 

piątek, 14 października 2016

Najlatwiejsze ciasto jesienne z jablkami


Nie bylo mnie przez chwile. Rok szkolny rozkrecil sie juz na dobre, zaczela sie solidna, intensywna praca. Wraz z poczatkiem wrzesnia rozkrecilam sie tez z bieganiem, mam za soba juz dwa wydarzenia, o czym jeszcze napisze na blogu :)
A dzis przygotowalam dla Was niesamowicie proste ciasto jesienne z jablkami w cynamonowym cukrze. Mozecie je nazwac jak tylko chcecie. Samo przygotowanie zajmuje okolo dwudziestu minut.

Najprostsze ciasto z jablkami

375 g ciasta francuskiego
zoltko rozklocone
70 g cukru z lyzeczka cynamonu
5 jablek chrupkich I soczystych

Ciasto rozwalkowujemy I rozwijamy na blaszce. Smarujemy odrobina zoltka rozkloconego.
Jablka myjemy I wycinamy gniazda. Nastepnie kroimy w drobne plasterki. Wykladamy plasterki na ciasto francuskie. W miedzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni Celsjusza. Przed pieczeniem plasterki posypujemy cukrem polaczonym z cynamonem. Pieczemy w powyzsz. temperaturze az jablka zmiekna a ciasto bedzie brazowe na brzegach. Kroimy gorace I podajemy z kleksem kwasnej smietany.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Jogurt spirulinowy


Jeszcze niespelna dwa lata temu nie wiedzialam nic a nic o istnieniu spiruliny. Kiedy natomiast zaczelam probowac kolejnych nowosci z serii superfood, tuz po nasionach chia (szalwi brazylijskiej),  zaopatrzylam sie w kilogramowa torebke zielonego proszku. Kiedy po raz pierwszy zasmakowalam spiruliny zmiksowanej z woda, bardzo, ale to bardzo sie zniechecilam. Nie podobal mi sie zapach, smak, konsystencja. Bylam wrecz ze zla o to ze ja mam. Duzo czasu musialo uplynac, abym siegnela po nia po raz drugi i nauczyla sie przygotowywac tak, aby smak byl minimalnie wyczuwalny. Dzisiaj podaje wlasnie taki przepis na dosyc smaczne polaczenie spiruliny z owocami i jogurtem. Przepis powinien trafic zwlaszcza w gusta tych, ktorzy podobnie jak kiedys ja, nie moga sie do spiruliny przekonac.
Mozna zapytac dlaczego spirulina? Otoz od kiedy zaczelam intensywnie biegac (wiecej na moim Instagramie bayaderka_blog), zaczelam tez bardziej swiadomie jesc. I tak na przyklad staram sie codziennie wypijac koktajl z chia i spirulina albo moringa (o ktorej napisze jeszcze kiedys) albo zjadam takie wlasnie zdrowe sniadanie jak na zdjeciu wyzej. Spirulina to doskonaly antyoksydant, zrodlo bialka, zelaza. Wzmacnia ona wlosy, paznokcie, poprawia koloryt/ stan skory. Poprawia tez metabolizm. Zalecana jest w wieku menopauzalnym.



Jogurt spirulinowy

180 ml jogurtu naturalnego
maly dojrzaly banan
niepelna lyzka spiruliny
kiwi
jablko
jezyny swieze lub mrozone
miod, opcjonalnie

Polowe jogurtu laczymy z rozgniecionym bananem i spirulina. Dokladnie mieszamy tak by nie bylo zadnych grudek.
Na talerz/ do miski wykladamy zielony jogurt, obok bialy - polaczony z miodem.
Na jogurt wykladamy pokrojone w plastry: jablko i obrane kiwi, i na koncu- jezyny. 

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Followers